[Sportowcy z tego miasta] Od boiska w Górze Kalwarii po Hiszpanię i szczebel centralny.

Z wielką przyjemnością inaugurujemy na łamach portalu Sportowa Góra Kalwaria nowy cykl publikacji – „Sportowcy z tego miasta”. Naszym celem jest przybliżenie sylwetek i historii sportowców, którzy swoje pierwsze kroki, treningi i mecze rozgrywali na lokalnych obiektach w naszej gminie, a następnie ciężką pracą wywalczyli sobie miejsce w profesjonalnym sporcie na szczeblu centralnym.

Pierwszym rozmówcą cyklu jest Bartek Makowski – wychowanek Korony Góra Kalwaria, który z lokalnego podwórka trafił do akademii Polonii Warszawa, reprezentacji Mazowsza, hiszpańskiej ligi młodzieżowej Juvenil A w Murcji, a następnie rozegrał dziesiątki spotkań na poziomie centralnym w barwach Znicza Pruszków, Siarki Tarnobrzeg czy Resovii Rzeszów.

Sportowa Góra Kalwaria: Zaczynałeś w Koronie Góra Kalwaria. Gdy dzisiaj wracasz pamięcią do tamtych czasów, co jako pierwsze staje Ci przed oczami? Co z tego lokalnego podwórka ukształtowało Cię jako piłkarza?

Bartek Makowski: Mój tata był zawodnikiem Korony, spędzałem bardzo dużo czasu oglądając jego treningi i mecze. Bardzo lubiłem czas spędzony na stadionie, później tata zapisał mnie na treningi do starszego rocznika. Po jakimś czasie utworzył się rocznik 1988, w którym grałem już z rówieśnikami. Tworzyliśmy naprawdę dobrą ekipę, gdzie każdy wnosił dużo umiejętności do drużyny, a rywalizacja na treningach i chęć awansu do makroregionu napędzała nas do ciężkiej pracy.

Młodzi zawodnicy z mniejszych miejscowości często zmagają się z kompleksem „małego klubu”. Czy przechodząc do Polonii Warszawa czułeś różnicę w wyszkoleniu, czy wręcz przeciwnie – głód sukcesu był Twoją przewagą?

Bartek Makowski: Będąc zawodnikiem Korony, miałem przyjemność reprezentować Mazowsze na mistrzostwach Polski. Więc idąc do Polonii było mi łatwiej, bo chłopaków w tej drużynie już znałem.

W wielu mniejszych ośrodkach brakuje wiary, że z lokalnego klubu można trafić do wyższych lig. W którym momencie uwierzyłeś, że piłka nożna to nie tylko hobby, ale sposób na życie i zawodowa kariera?

Bartek Makowski: W odpowiednim momencie zrobiłem krok do przodu. Z Polonią byliśmy najlepszą drużyną na Mazowszu, z reprezentacją Mazowsza zdobyliśmy Mistrzostwo Polski – wszystko układało się naprawdę dobrze.

Jako niespełna 18-latek trafiłeś z polskiego systemu szkolenia wprost do hiszpańskiej ligi młodzieżowej Juvenil A. Jak chłopak wychowany w Górze Kalwarii odnalazł się w zderzeniu z iberyjską kulturą gry, gdzie tempo i technika operowania piłką były na zupełnie innym poziomie?

Bartek Makowski: W Polonii trafiłem na dobrych trenerów, którzy pokazali mi troszkę inny styl grania. Jadąc do Hiszpanii, po prostu chciałem pokazać, że potrafię kopać piłkę na fajnym poziomie.

Jakie elementy gry, które przywiozłeś z Murcji, najbardziej przydały Ci się później na polskich boiskach II i III ligi?

Bartek Makowski: Zaangażowanie, rozumienie gry i szybkość podejmowania decyzji.

Znicz Pruszków, Siarka Tarnobrzeg, Resovia Rzeszów. Zagrałeś dziesiątki meczów na szczeblu centralnym. Jakie to uczucie stanąć na stadionie naprzeciw utytułowanych marek w Polsce?

Bartek Makowski: Na pewno super sprawa! Móc mierzyć się z najlepszymi drużynami w Polsce.

Dziś jesteś doświadczonym defensorem, mentorem dla młodszych graczy i filarem bloku obronnego. Czy w młodych chłopakach, z którymi dzielisz szatnię, widzisz samego siebie z czasów gry w Górze Kalwarii?

Bartek Makowski: Uwielbiam patrzeć na małe dzieci grające w piłkę, które robią to z czystą radością, gdzie piłka stanowi dla nich wielką przyjemność.

Co byś sobie powiedział te naście lat temu, a pomogłoby Ci w karierze? Jaka jest najważniejsza lekcja, którą wyniosłeś ze swojej kariery?

Bartek Makowski: Wiara w siebie i chęć pokazania, że nie jest się słabszym od innych.

Czy patrząc wstecz na swoją karierę, czujesz, że wycisnąłeś z niej maksimum, czy jednak pozostał niedosyt braku oficjalnego debiutu w samej Ekstraklasie?

Bartek Makowski: Nie patrzę na to w ten sposób. Cieszę się, że piłka dała mi super przygodę, dzięki której zwiedziłem trochę fajnych miejsc i poznałem super ludzi.

Chciałbyś coś przekazać młodym graczom, którzy dzisiaj grają w Koronie?

Bartek Makowski: Żeby czerpali z tego przyjemność i cieszyli się każdą chwilą na boisku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *