Derby gminy Góra Kalwaria dostarczyły kibicom ogromu emocji – od opóźnionego startu po twardą walkę na boisku do ostatniego gwizdka. Po meczu o komentarz, taktykę i atmosferę wokół spotkania zapytaliśmy szkoleniowca Nadstalu Krzaki Czaplinkowskie, Łukasza Maliszewskiego.
Sportowa Góra Kalwaria: Czy do takiego meczu trzeba jakoś specjalnie mobilizować zespół?
Łukasz Maliszewski: Absolutnie nie! Wszyscy znamy ciężar meczów derbowych. Na takie mecze się po prostu czeka, „smakują” po prostu inaczej.
Jaki był plan na starcie z liderem z Góry Kalwarii?
Łukasz Maliszewski: Planem zawsze jest zgarnięcie pełnej puli – niezależnie od tego, kto stoi po przeciwnej stronie. Wiedzieliśmy, na co musimy uważać i w których momentach możemy zaskoczyć rywala. To, co sobie założyliśmy, realizowaliśmy przez większość spotkania.
Czy ponad 30-minutowe opóźnienie wywołane brakiem sędziego miało wpływ na drużynę i jak udało się utrzymać koncentrację?
Łukasz Maliszewski: Zawsze takie rzeczy wytrącają z rytmu i koncentracji – szczególnie że nie wiedzieliśmy, czy ten mecz bez sędziego ze związku w ogóle powinien się odbyć. Jednakże warunki były takie same dla obu drużyn. My byliśmy bardzo pozytywnie naładowani na to spotkanie, a także mieliśmy jasny cel główny i małe cele pośrednie.
Jakie są cele Nadstalu na ten sezon B-Klasy?
Łukasz Maliszewski: Celem samym w sobie jest utrzymanie obecnej kadry i rozwój zawodników pod kątem mentalnym oraz sportowym. Jeżeli chodzi o cel stricte sportowy – chcemy skończyć rundę jesienną w górnej części tabeli. Wierzę, że jesteśmy do tego zdolni. W dzisiejszym meczu graliśmy z Koroną jak równy z równym, przeważając w poszczególnych fazach spotkania.
Na zakończenie pragnę podziękować kibicom i moim zawodnikom za zdrowie, które zostawili na boisku. W tej drużynie jest potencjał. Gratulacje również dla Korony za dowiezienie wyniku do końca.
Wielkie dzięki dla trenera za rozmowę! A Wy jak oceniacie występ obu drużyn w derbach? Dajcie znać w komentarzach!












Dodaj komentarz