Co to był za mecz, co za zwroty akcji! Kibice zgromadzeni na stadionie przeżyli prawdziwy rolercoster emocjonalny.
Podopieczni Korony świetnie weszli w to spotkanie, kontrolując przebieg gry przez większą część pierwszej połowy. Niestety, chwila dekoncentracji kosztowała ich bardzo dużo – trzy zabójcze ciosy rywali sprawiły, że na przerwę schodziliśmy przy stanie 0:3.
Mocna, motywująca rozmowa trenera w szatni (którą słychać było aż na płycie boiska!) dała jednak zespołowi potężnego kopa. Druga połowa to kapitalna pogoń Korony:
Szybkie trafienie na 1:3
Bramka kontaktowa na 2:3!
Gdy pachniało już remisem i wszyscy czekali na wyrównanie, pechowe podanie otworzyło rywalom drogę do kontry. GKS wywalczył rzut karny, zamienił go na bramkę i zrobiło się 2:4. Nasz zespół walczył jednak do samego końca i na otarcie łez zdobył jeszcze trzeciego gola. Ostatecznie pojedynek zakończył się wynikiem 3:4.
Mecz był pełen twardej walki, żółtych kartek, nerwów i ogromnych emocji do ostatniego gwizdka.
Korona Góra Kalwaria 3:4 KS GKS Podolszyn
Keeza Liga Okręgowa (grupa Warszawa II)

















Dodaj komentarz