CZAS NA WYWIAD TYGODNIA – Adrian Antosz

Adrian Antosz to postać, która z MKS Korona Góra Kalwaria związana jest od dziecka – choć jego droga wcale nie była prostą linią. Zaczynał w klubowych barwach jako junior, grał później m.in. w Zwarze Międzylesie, Mazurze Karczew i Hutniku Warszawa, przechodził przez przerwy i powroty, aż w końcu na dobre osiadł tam, gdzie wszystko się zaczęło. Dziś, jako kapitan drużyny seniorskiej, patrzy na amatorski futbol z perspektywy kogoś, kto widział go z wielu stron – i ma sporo do powiedzenia nie tylko o piłce, ale i o klubie, który współtworzy od lat.

Porozmawialiśmy z Adrianem o karierze, zmianach w lokalnym futbolu na przestrzeni ostatnich 15 lat, wymianie pokoleniowej w Koronie oraz o marzeniach – tych sportowych i tych dotyczących całego miasta. Zapraszamy do lektury! 👇

🎙Jak długo grasz w Koronie? Gdzie występowałeś wcześniej? Jakieś sukcesy?

O sukcesach to nie ma co mówić na poziomie amatorskim 🙂 Historia klubowa wygląda tak: Korona Góra Kalwaria (liga juniorska) → Zwar Międzylesie (liga juniorska) → Mazur Karczew (seniorzy) → Hutnik Warszawa → kilkuletnia przerwa od piłki w wieku 19 lat → Korona Góra Kalwaria → KS Warka (rok) → Korona Góra Kalwaria. Jeśli dobrze liczę, to łącząc wszystkie lata gry w Koronie, wychodzi już z 15. Teraz sobie uświadomiłem, że to pół mojego życia 😉

🎙Hutnik – w której lidze?

🗣️To były lata 2013–2015, z tego co teraz sprawdziłem. Wychodzi na to, że okręgówka, awans i 4 liga.

🎙Jak Twoim zdaniem w ciągu tych 15 lat zmienił się amatorski futbol?

🗣️15 ostatnich lat, tak? Nie tych, w których grałem w Koronie – bo te 15 lat gry dla Korony dzieli się na 7 lat jako dzieciak i teraz 8 lat jako senior.

🎙Ogólnie, poruszyłeś się po różnych klubach na poziomie amatorskim, więc jestem ciekaw, jak to się przez lata zmieniało.

🗣️Trzy rzeczy widzę najwyraźniej.

Pierwsza – zdrowie zaczęło się liczyć. Kiedyś kontuzja to było „wstajesz i grasz dalej”, dziś nawet amatorzy wiedzą więcej o urazach, przeciążeniach, o tym, że rozgrzewka to nie formalność. Spływa to z poziomu zawodowego, czasem z opóźnieniem, nierówno – jedna liga ma fizjoterapeutę, druga żadnego. Ale kierunek jest dobry.

Druga – sprzęt i technologia zeszły niżej. Pomiary i analiza wideo to kiedyś był świat wyższych lig, a dziś trener na niższym szczeblu, jeśli tylko chce i ma ambicje, by wyciągnąć z drużyny więcej, może korzystać z tych narzędzi. Dzięki temu gra się mądrzej – mniej przypadkowego kopania, więcej taktyki.

Trzecia – social media zmieniły charakter tego środowiska. Kiedyś nikt nie nagrywał sobotniego meczu, a dziś masz kanały śledzące lokalne ligi czy transmisje na Facebooku. To buduje lokalną społeczność.

🎙To plusy, a minusy? „Kiedyś to było” to popularny tekst 🙂

🗣️Szczerze? Nie szukałbym ich na siłę. To w końcu ligi amatorskie – pewnych rzeczy się tam po prostu nie przeskoczy i pewne ograniczenia zawsze będą. Nie każdy klub będzie miał świetną infrastrukturę, nie każda drużyna będzie miała pieniądze na stypendia czy pensje dla zawodników, co trochę zaburza równowagę, ale jest to coś naturalnego na tym poziomie. Chodzi tu bardziej o pasję i lokalną społeczność, więc te „minusy” trzeba trochę inaczej ważyć niż w piłce zawodowej.

🎙Czy w obecnej Koronie widzisz pasję? 🙂 Jak by nie patrzeć, nastąpiła wymiana pokoleniowa – jak się w tym odnajdujesz?

🗣️Zdecydowanie tak. Ostatnie lata to naprawdę spory przeskok – widać to na każdym kroku. Za sterami klubu są ludzie, którzy swój prywatny czas oddają na to, żeby Koronę budować i zmieniać, i robią to z potrzeby serca, nie z obowiązku.

Nasza drużyna seniorska to dziś w większości młodzi ludzie, z kilkoma wyjątkami – do których sam już się zaliczam 😉 I szczerze mówiąc, uważam, że to bardzo zdrowy układ. Od kilku lat konsekwentnie stawiamy na budowanie zespołu wokół młodych zawodników, po części lokalnych. Dla mnie to nie jest tylko strategia sportowa, ale coś, co ma sens na dłuższą metę – taki zawodnik czuje ten klub inaczej. A starsi w szatni to trochę taki fundament, na którym ta młodość może się bezpiecznie opierać.

🎙Grając tyle lat, masz jeszcze jakieś marzenia związane ze sportem?

🗣️Jasne, że mam – choć nie dotyczą już one moich osobistych ambicji. To marzenie jest chyba najprostsze z możliwych, a jednocześnie najtrudniejsze do spełnienia – żeby Góra Kalwaria w końcu doczekała się nowego stadionu. Takiego, który będzie służył wszystkim mieszkańcom, nie tylko w kontekście piłki nożnej, ale i innych sekcji, które działają przy klubie. To miasto ma w sobie ducha sportu – widać to po ludziach, po zaangażowaniu, po tym, jak wszyscy się tu wspierają – ale żeby to wszystko mogło się w pełni rozwinąć, potrzebne są po prostu dobre warunki. Wierzę, że kiedyś się to uda i że będziemy mieli miejsce, z którego całe miasto będzie mogło być dumne. Potencjał jest ogromny.

🎙I na koniec – czego Ci życzyć?

🗣️Zdrowia, bo w naszym sporcie to najcenniejszy kapitał. Poza tym życzyłbym sobie – i całej drużynie – żebyśmy dalej się rozwijali krok po kroku, żeby ta praca, którą wkładamy teraz w budowanie zespołu na młodych, zaczęła przynosić coraz lepsze efekty na boisku.

A tak trochę marząc na głos – żebyśmy doczekali się tego nowego stadionu, o którym mówiłem. Fajnie byłoby zagrać choć kilka meczów na nowym obiekcie, na jaki ten klub i to miasto naprawdę zasługują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *